„Fantastyka” wcale nie była początkiem literatury fantastycznej na łamach prasy. Już w XIX wieku gazety codzienne publikowały takie opowiadania i powieści w odcinkach (np. Bolesław Prus, który ma kilka dzieł fantastycznych na koncie, pojawiał się w „Kurierze Warszawskim”). Już kiedyś pisałem o powieści Bogusława Adamowicza Triumf żółtych, która wcześniej, w 1925 roku (pt. Świat na żółto), ukazała się w odcinkach na łamach „Przeglądu Wieczornego”.
Także twórcy zagraniczni bywali tak drukowani, np. namierzyłem kilka rzeczy Lorda Dunsany, nawet w pismach sprzed pierwszej wojny światowej.
Po II wojnie władza doceniała science fiction (wszak można było pisać o tym, że radzieckie okręty kosmiczne poniosą w kosmos obcym „rasom” zdobycze marksizmu-leninizmu-stalinizmu – nieprzypadkowo napisałem „radzieckie”, a nie „sowieckie”, bo „Związek Radziecki rzeki odwraca, w Związku Radzieckim radość i praca”, natomiast Sowiety to typowe zdobycze komunizmu i Rosji – zbrodnia, kłamstwo, bieda; po II wojnie zastąpiono przedwojenne, pejoratywne określenie „sowieckie” wprowadzając w jego miejsce „radzieckie”, któremu usiłowano nadać wydźwięk pozytywny; co było umiarkowanie skuteczne).
Główne zadania – pisał Zbigniew Żabicki w artykule o „Literaturze Radzieckiej” (Polonistyka. Czasopismo dla nauczycieli, rocznik III, listopad-grudzień 1950, s. 55) – stojące przed radzieckim pisarzem, oraz rolę, jaką przy ich formułowaniu odegrał Józef Stalin, omawia w nrze 4 W. Jermiłow w artykule Wielki przyjaciel literatury. Stalin, nazywając pisarzy „inżynierami dusz ludzkich”, postuluje u nich społeczną, aktywną i twórczą postawę wobec rzeczywistości. „Pisarz nie »obserwuje« rzeczywistości, ale buduje, kształtuje życie, oceniając wszystkie zjawiska rzeczywistości, które odtwarza, z partyjnego punktu widzenia” .
Natomiast władza nie lubiła horroru i fantasy. Poważny komunista nie zajmował się głupotami. Że po raz kolejny zacytuję anegdotkę powtarzaną przez Sapkowskiego. Swego czasu szef lokalnej komórki partii komunistycznej (PZPR) wezwał Teofila Ociepkę – malarza prymitywistę. I mu rzekł: Wicie, rozumicie, towarzyszu, macie przestać malować krasnoludki i zacząć malować zdobycze komunizmu, bo krasnoludków nie ma, a komunizm jest!
I też fantasy zaczęła się pojawiać na jakąś większą skalę dopiero w latach osiemdziesiątych, kiedy władza miała inne problemy, niż zwalczanie fantasy, komiksów, coli (tak Coca, jaki i Pepsi) oraz gumy do żucia, jako przejawów zgniłozachodniego, imperialistycznego trybu życia (tzn. komisom, coli i gumie Partia wcześniej odpuściła, a w komiksach nawet dostrzegła niezłe medium do wciskania propagandy).
Chyba pierwszym pismem w PRL zamieszczającym fantastykę dla dorosłych był popularnonaukowy miesięcznik „Problemy”, który na pewno od początku lat pięćdziesiątych (czy wcześniej, pismo powstało w 1945, nie wiem) publikował nie tylko opowiadania, lecz też teksty krytyków. Ale nie było to czasopismo typowo pod fantastykę – zdarzały się numery z nawet trzema opowiadaniami SF, ale bywały też – nieraz kilka z rzędu – i takie bez fantastyki.
Początkowo ukazywała się tam fantastyka sowiecka i polska (w tym przedruki z prasy przedwojennej), z czasem doszła też anglosaska. Może tej fantastyki w „Problemach” było za mało, jak na zapotrzebowanie, ale za to nazwiska zacne: z Anglosasów – Kurt Vonnegut, Arthur C. Clarke, Robert Sheckley, John Wyndham, Frederik Pohl, Ray Bradbury, Isaac Asimov, Larry Niven, z Sowietów – Ilja Warszawski, bracia Strugaccy, Kir Bułyczow, z innych nacji np. Francuz Roger Mauge, Norweg Tor Age Bringsvaerd, Japończyk Sakyo Komatsu...
Problemy ukazywały się do 1993 roku.
Drugim ważnym pismem był „Młody Technik”, który opowiadania SF zaczął publikować pod koniec lat pięćdziesiątych (na pierwszy ogień poszedł chyba Patrol Stanisława Lema; edycja: patrz komentarze, wspomniane opowiadanie Lema było w numerze styczniowym za 1959 rok, a fantastyka w MT zaczęła pojawiać się już w 1956)). To pismo bardzo szybko sięgnęło po twórców zza Żelaznej Kurtyny (czyli spoza krajów komunistycznych), bo już w numerze 5/1959 zaprezentowało Isaaca Asimova. Najczęściej jednak zamieszczano polskie opowiadania dając szansę debiutu kilku istotnym twórcom z Januszem Zajdlem na czele (dwa pierwsze opowiadania zamieścił w „Młodym Techniku” w latach 1961 i 1962, a i później często gościł na jego łamach). W latach osiemdziesiątych pojawiali się pisarze do dziś popularni, jak Jacek Piekara, Rafał Ziemkiewicz czy Konrad Lewandowski. Nie było jednak tych opowiadań wiele, bo „Młody Technik” najczęściej zamieszczał jedno, sporadycznie dwa.
Pismo to wychodzi do dziś, ale przed laty (chyba w połowie lat dziewięćdziesiątych) zrezygnowało z fantastyki. Jednak, tu niespodzianka, w styczniu 2024 ogłosili powrót do SF. Przyznam, że nie wiem czy okazał się udany, przypuszczam, że wątpię, bo autorzy raczej nierozpoznawalni (może to tylko na początku, bo widzę, że np. w listopadzie 2025 pojawił się Andrzej Miszczak). Ale z drugiej strony, „Młody Technik” ma coś, czego inne pisma mogą pozazdrościć – jest prenumerowany przez wiele bibliotek szkolnych (tym samym trochę może się wypiąć na szukanie popularności przez znane nazwiska). I ma nakład robiący wrażenie – 40 000 sztuk („Nowa Fantastyka” nie wiem czy ma dziś chociaż z 10 000 – w 2022 roku miała 12 500).
![]() |
| Styczeń 2024, „Młody Technik” ogłasza powrót do SF |
Kolejnym ważnym pismem była wspomniana już „Literatura Radziecka”, pismo wydawane w Moskwie przez oficynę Sowjetskij Pisatiel. Oczywiście, że była tam masa sowieckiej propagandy, ale także opowiadania SF, np. już w latach sześćdziesiątych można było poznać Strugackich. W pewnym momencie zaczęli wydawać serię numerów pod tytułem „Współczesna fantastyka naukowa” (oczywiście sowiecka). Nie wiem kiedy przestało to wychodzić – ostatni numer, jaki widziałem był z 1988 roku. W każdym razie gdzieś właśnie w latach 1988-1990 przestały u nas okazywać się te sowieckie pisma (ostatni padł chyba „Kraj Rad” – w 1990).
![]() |
| Literatura Radziecka – Współczesna fantastyka naukowa, nry z 1982, 1984 i 1985 roku |
To nie wyczerpuje listy pism publikujących fantastykę, bo bywała też na łamach „Astronautyki”, „Horyzontów Techniki”, „Literatury na Świecie” (np. nr ze stycznia 1976 miał konkretną dawkę: Norman Spinrad, Brian W. Aldiss, Harlan Ellison, Kurt Vonnegut, R. A. Lafferty, J. G. Ballard, Ursula Le Guin, Roger Zelazny), „Odgłosów”. Można ją było znaleźć w miejscach przedziwnych, np. Non Stop Aldissa leciało w odcinkach w „Trybunie Robotniczej”.
Najważniejsza, przed „Fantastyką”, miała być „Alfa” – miała, bo nie wyszło. Pismo powstało w 1976 roku, łączyło fantastykę, komiksy i popularyzację nauki.
![]() |
| Alfa, nr 1/1976 |
I te komiksy były gwoździem do trumny. Bo wymagały papieru lepszej jakości, a w komunie nie było o to łatwo. „Alfa” w założeniu chyba miała być kwartalnikiem, ale tak to wychodziło w kolejnych latach:
1976 – dwa numery,
1977 – jeden,
1978 – jeden,
1979 – zero,
1980 – jeden,
1981 – jeden,
1982 – zero,
1983 – zero,
1984 – zero,
1985 – jeden.
Jak się pewnie domyślacie, znalezienie twórców do takiego nieregularnika było problematyczne, więc poziom spadał, aż ktoś doszedł do wniosku oczywistego: to bez sensu. I „Alfa” została zamknięta. Obecnie znalezienie kompletu „Alf” w dobrym stanie jest sporym wyzwaniem, ponieważ to czasopismo było nie zszywane, lecz klejone, a jakość klejenia była takase... I nie wiem czy jest sens szukać (pod kątem literatury, komiksy to inna rzecz), bo było po jednym opowiadaniu na numer (raz rzucili dwoma); autorami byli Polacy (trzy), Węgier (jedno) i Sowieci (cztery).
Dla mnie ważnym pismem było „Razem”, w którym bywała fantastyka, ale nie tylko opowiadania, lecz także, pod koniec lat osiemdziesiątych, dwie gry paragrafowe fantasy, napisane przez Jacka Ciesielskiego: Dreszcz (1987) i Goblin (1988) – połowa (ta męska) mojej klasy grała. Pamiętacie te teksty o krasnoludzie, których chce coś „wycyganić” (Dreszcz)? Albo ubożę w trampkach, które stało się też trampkowcem, trampkułą, a nawet pepegusem (Goblin)? Albo to: ORK kręci się. Nie może znaleźć sobie miejsca. Chcesz pozbyć go się stąd. „Orkusiu, idź sobie do diabła” – mówisz. „Nic z tego, diabeł teraz wypoczywa, opala się” (Goblin)? Jeśli ktoś z Was chce sobie pograć, to tu są wersje online:
* * *
Przed „Fantastyką” były jeszcze fanziny. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych było w Polsce sporo klubów fanów fantastyki, a że „Fantastyka” powstała dość późno, bo dopiero w ostatnim kwartale 1982 roku, klubowicze podejmowali próby wydawania pisemek na użytek wewnętrzny. Pierwszym był „Informator Miłośnika Fantastyki” wydawany przez Ogólnopolski Klub Miłośników Fantastyki i Science Fiction od 1976 roku. W latach 1978-1979 Klub Miłośników Fantastyki i Science Fiction w Bytomiu wydał czternaście numerów fanzinu „Somnambul” – jego następcą było pismo „Tachion”, którego cztery numery wyszły w 1980 roku. Od 1977 roku do wydawania własnego pisma przymierzał się poznański klub Orbita; chcieli to robić legalnie, a na decyzję władz trzeba było czekać, więc „chwilowo” zadowolili się prowizorką – w styczniu 1979 ukazał się fanzin „Magazyn”.
![]() |
| Żeby legalnie wydać czasopismo w PRL, potrzebne było takie coś: zgoda cenzury (to akurat na jednym z numerów pisma Kwazar) |
Legalny, mający błogosławieństwo władzy, fanzin „Kwazar” wydawany przez Orbitę zaczął wychodzić we wrześniu 1979 (nr zerowy, tzw. biały). Pisałem już o nim na facebooku, więc autoplagiat. W fanzinie ukazywały się teksty pisarzy zagranicznych, głównie z krajów anglosaskich i słusznie zdechłego Sowieckiego Sojuza, ale także Francuzów, którzy nigdy nie doczekali się w Polsce oficjalnych wydań (np. Claude Lagrange, Michel Demuth – ten drugi w wersji powieściowej, w odcinkach). I, oczywiście, Polacy, tak miejscowi (ale żaden nie przebił się szerzej), jak i Zajdel, Żwikiewicz, Wolski, Maszczyszyn, Ziemkiewicz, Drukarczyk, Piekara, Pawlak, Bochiński, Żelkowski, Dębski, a także już nieco zapomniany Ryszard Głowacki (który w tamtym okresie był znacznie bardziej rozpoznawalny, niż Ziemkiewicz czy Piekara). Co ciekawe, niespecjalnie współpracował z Orbitą jedyny wówczas zawodowy pisarz poznański parający się fantastyką, czyli Czesław Chruszczewski.
![]() |
| Kwazary (zdjęcie zrobione w marcu 2024 roku podczas spotkania, zorganizowanego przez Wojtka Sedeńkę, z członkami Orbity w Poznaniu) |
W 1984 roku, podczas VIII Euroconu w Lublanie, Kwazar dostał nagrodę dla najlepszego fanzinu w Europie (choć, jak się śmiali członkowie Orbity, nikt z przyznających nagrodę pisma nie czytał). Ostatni numer Kwazara ukazał się w 1987 roku, łącznie wyszły trzydzieści trzy numery (0-32).
![]() |
| Jak widać, dziś Kwazar trochę kosztuje (w stanie, wg oceny sprzedawcy, 3+), to nr 2/1985, jedyny dostępny na Allegro |
Dla mnie najważniejsze były jednak fanziny późniejsze. Warszawski „Feniks” (przodek Fenixa), którego osiem numerów wyszło w latach 1983-1986. Gdański „Czerwony Karzeł”, który od 1991 roku wychodzi do dziś (jako mniej więcej rocznik), ale dla mnie istotne są numery 2-7 (1991-1994) z opowiadaniami takich znanych pisarzy, jak (to nazwisko musi paść na początku) Andrzej Sapkowski, Ewa Białołęcka, Konrad Lewandowski, Romuald Pawlak... Potem stopniowo ci znani przestawali tworzyć dla CzK, a łamy zapełniali (i zapełniają) twórcy lokalni, początkujący.
![]() |
| Feniksy, nry: drugi (pierwszego nie mam), najbardziej popularny (bo z Conanem) i ostatni (niby dziewiąty, ale de facto ósmy, bo jeden numer, 2-3, był łączony) |
![]() |
| Czerwone Karły (nr 4 i 7), a do tego zielonogórski Anarion z 1993 roku (fanzinów wychodziła masa, nieraz po kilka w danym klubie miłośników fantastyki) |
Blog główny:











"Drugim ważnym pismem był „Młody Technik”, który opowiadania SF zaczął publikować pod koniec lat pięćdziesiątych (na pierwszy ogień poszedł chyba Patrol Stanisława Lema). "
OdpowiedzUsuń"Patrol" opublikowano w styczniu 1959, ale nie było to pierwsze opowiadanie na łamach MT.
Od niedawna zacząłem przeglądać roczniki Młodego Technika, żeby wrzucić dane o nich do internetowej bazy ISFDB. I z tego, co widzę, już w numerach z maja-czerwca 1956 pojawiło się dwuodcinkowe opowiadanie "Druga runda Pani Twardowskiej" Wacława Gołembowicza. Co ciekawe, to opowiadanie bardziej fantasy niż SF, bo mówi o tym, jak diabeł w XX wieku próbuje po raz drugi zdobyć duszę Twardowskiego (który jednak pognębia diabła przy pomocy współczesnej nauki).
Ponadto w numerach z 1952 i 1953 roku zamieszczano w odcinkach powieść radzieckiego pisarza Wiktora Saparina, "Głos morza". Czy to powieść SF, tego nie wiem (nie sprawdzałem), ale Wiktor Saparin figuruje w ISFDB, więc być może.
Do numerów sprzed stycznia 1953 niestety nie mam teraz dostępu (korzystam z kolekcji skanów znalezionej w internecie, a ta nie jest kompletna), ale być może i tam można coś znaleźć.
Jako ciekawostkę dodam, że już w styczniu-lutym 1957 zamieszczono w MT opowiadanie pisarza amerykańskiego ("Parlamentariusz" Murraya Leinstera - tłumaczenie opowiadania "Propagandist"). Chyba tłumaczone bezpośrednio z angielskiego, chociaż podpisano je trochę pokrętnie: "Wg Murraya Leinstera opr. Krzysztof Zarzecki", więc może dokonano tam jakichś zmian albo skrótów (albo cenzury) - nie wiem, bo nie porównywałem z oryginałem.
Ooo, i na takie komentarze czekam. Sprawdziłem, że faktycznie Gołembowicz był nie tylko w maju i czerwcu 1956, lecz także w kwietniu 1958 z opowiadaniem "Drugi próg życia". Ciekawe,. że Gołembowicz z fantasty, a był przecież chemikiem - bo to chyba o tego chodzi:
Usuńhttps://pl.wikipedia.org/wiki/Wac%C5%82aw_Go%C5%82embowicz
"Parlamentariusza" Leinstera można porównać z kolejnymi wydaniami, bo opowiadanie było też w "najpierwszym" (z 1958) tomie "Rakietowych szlaków" (w okrojonym wznowieniu z 1978 już nie było). Potem zamieszczał je Wojtek Sedeńko w:
1. Murray Leinster "Samotna planeta", 2014.
2. Murray Leinster "Inwazja", 2021.
3. "Złoty wiek amerykańskiej science fiction", t. 2, 2022.
Mam "Inwazję", ale nie mam "Młodego Technika", więc nie porównam. Ale w MT leciało to jako "opracowanie Krzysztof Zarzecki", a potem jako "tłumaczenie Krzysztof Zarzecki" - możliwe, że to wciąż leciała jakaś adaptacja.
PS
Dzięki za info o skanach - już znalazłem :)
"Literatura Radziecka" na pewno wychodziła jeszcze na początku 1989 roku. W numerze z lutego było opowiadanie SF Władimira Pokrowskiego.
OdpowiedzUsuńO, to ciekawe. Podziękować za info.
Usuń